URYNA

11 / 11 / 2022

Mocz* - uryna, płyn wytwarzany w nerkach i wydalany z organizmu, zawierający produkty metabolizmu bezużyteczne lub szkodliwe dla ustroju.

Skład: 96% woda, 1.5% mocznik, 2,5% azotowych produktów przemiany materii (mocznik, kwas moczowy, amoniak), minimalne ilości innych substancji, np. barwników żółciowych (nadają moczowi kolor, zapach i smak); pH 4,6-8,0.

Autorskie skojarzenie: w butelce coca-coli znajdziesz tylko 89% wody i wypijesz kwach o wartości pH = 2,7. W uzupełnieniu przypominam, że przy pH mniejszym niż 3,5 żelazo staje się rozpuszczalne. Ale, to nie o tym tutaj będzie.... czytajcie!

Powstawanie moczu:

1. Tętnica nerkowa doprowadza do nerki krew z mocznikiem, nadmiarem wody oraz innymi zbędnymi i szkodliwymi substancjami. 
2. Ta krew dostaje się do warstwy korowej kłębuszków nerkowych. 
3. W kłębuszkach nerkowych następuje filtrowanie krwi.  
4. W kanalikach nerkowych następuje resorpcja moczu pierwotnego – czyli wchłonięcie cennych substancji z moczu pierwotnego do krwi: (glukozy, witamin, soli mineralnych, wody). 
5. Z kanalików nerkowych wypływa mocz ostateczny i wpada do kanalików zbiorczych. 
6. Z miedniczek nerkowych mocz przedostaje się do moczowodów. 
7. Moczowodami mocz spływa do pęcherza moczowego. 
8. Przez cewkę moczową mocz wydalany jest z organizmu na zewnątrz.
 
Wydzielanie moczu jest regulowane na drodze nerwowej przez międzymózgowie, korę mózgową i układ wegetatywny oraz przez wazopresynę (hormon antydiuretyczny wydzielany przez przysadkę), posiada także związek z układem krążenia.

No, to tyle na tę chwilę jeśli chodzi o fizjologię. O praktycznych zastosowaniach moczu w starożytności opowiada Jasmina na kanale Beyond Science 2 na YouTube, a ja dostarczam moim Czytelnikom transkrypt tej opowieści w tłumaczeniu na język polski. Słuchajcie w oryginale albo czytajcie, a jak zechcecie dowiedzieć się więcej o roli moczu, szczególnie wielbłądziego, i to w czasach nam współczesnych, to polecam artykuł: „Świąd, trąd i wściekły skorpion, czyli mocz prosto od wielbłąda najlepszą pastą do zębów”.


Najpierw jednak zapraszam do opowieści Jasminy, najpierw!

Biorąc pod uwagę nasze postępy w dziedzinie nauki, medycyny, technologii i przemysłu, wielu z nas ma tendencję do patrzenia wstecz i oceniania według standardów naszego obecnego pokolenia, cywilizacji jakie istniały przed nami. W wysoko rozwiniętych krajach ludzie są bardziej skłonni oceniać praktyki starożytnych społeczństw jako lekko niepokojące, a czasami wręcz obrzydliwe, zwłaszcza jeśli chodzi o higienę. Musimy jednak zrozumieć, że ludzie tamtych czasów nie mieli wyboru i wykorzystywali wszelkie dostępne im zasoby, tak samo jak nasze pokolenie wciąż wykorzystuje to, co nam daje natura.

Weźmy na przykład jedno z największych imperiów cywilizacji zachodniej: Rzym. Od czasu ich powstania do ostatecznego upadku, starożytni Rzymianie byli liderami w polityce, nauce i technologii przez wieki, które spędzili maszerując przez Europę, Afrykę i część Azji. Wnieśli rewolucyjny wkład w rolnictwo i przemysł, a także w nauki wojskowe.

W rzeczywistości starożytni Rzymianie byli niezwykle zaawansowani także w medycynie. Jako pierwsi wykonywali cesarskie cięcie kobietom w ciąży, przeprowadzali amputacje, które nie kończyły się zgonem, a nawet przeprowadzali operacje oczu - wszystko to tylko przy użyciu zasobów, które mieli pod ręką. Ich wiedza o ludzkim ciele była niewiarygodna - ​​nawet w dziedzinie takiej jak dentystyka Rzymianie potrafili utrzymać swoje perłowe biele zębów w nieskazitelnym stanie. Wiele badań szczątków rzymskich pokazuje, że sporo z nich ma niesamowite zęby i że ich cywilizacja, bez względu na to, jak bardzo stara według dzisiejszych standardów, miała tylko 5% przypadków chorób dziąseł, takich jak paradontoza. W porównaniu z dzisiejszym wskaźnikiem 15% do 30% w Wielkiej Brytanii i 38,8% w Stanach Zjednoczonych liczba ta jest dość znacząca i daje nam rzadki wgląd w to, jak poważnie traktowali higienę jamy ustnej.

Należy pamiętać, że zawód dentysty w tamtych czasach nie istniał i w rzadkich przypadkach, gdy konieczne było usunięcie zęba, Rzymianin udawał się do chirurga. Również pomysł regularnego nitkowania lub używania szczoteczek do zębów z węglem aktywnym był poza zakresem ich wyobrażeń. Nie używali magicznej mikstury ani jakiejś starożytnej mieszanki nieistniejących już 
od dawna ziół i roślin. Aby zachować lśniące i czyste zęby, używali moczu. Zanim zaczniesz się krzywić na myśl o moczu w twoich ustach, pozwól mi omówić wiedzę stojącą za tym wyborem produktu do higieny jamy ustnej. Pomimo braku obszernej dokumentacji i zapisów dotyczących używania tych wydalin ciała jako środka do czyszczenia zębów, powszechnie wiadomo, że mocz – zwierzęcy lub ludzki – był częścią codziennego życia przeciętnego Rzymianina.

Dlaczego mocz? To proste.
Mocz ma złożony skład chemiczny i niezależnie od zawartych w nim produktów odpadowych, posiada skuteczne właściwości czyszczące, a jest to spowodowane wysoką zawartością amoniaku. Amoniak jest powszechnym środkiem czyszczącym, który wielu z nas nawet dzisiaj przechowuje szufladach czy szafkach, aby pozbyć się z jego pomocą brudu i zarazków z dowolnej powierzchni w naszym domu. Amoniak w moczu ma tak silne właściwości czyszczące, iż lekarze w starożytnym Rzymie przekonanni byli, że mocz jest w stanie wybielać zęby – i tak było. Ponadto, chociaż nie zostało to naukowo udowodnione, lekarze wierzyli również, że myjąc zęby i usta – tak, myjąc usta moczem - będziesz w stanie zapobiec ewentualnemu wypadaniu zębów. Mocz jako środek do higieny jamy ustnej musiał być rzeczywiście dość skuteczny, ponieważ elitay obywateli Rzymu i szlachetnie urodzeni płacili sowicie za urynę importowaną z Portugalii, wierząc że jest to najsilniejszy z dostępnych środków wybielających. Amoniowy składnik moczu okazuje się również wysoce przydatny poza higieną jamy ustnej. Przed wprowadzeniem przemysłowych wybielaczy do prania ubrań i utrzymywania bieli, Rzymianie używali właśnie moczu.

Amoniak z moczu był w rzeczywistości tak przydatny, że używano go również do czyszczenia wełny owczej przed przerobieniem jej na odzież. Wełna była moczona w urynie zebranej z latryn i innych miejsc, ubijana nogami, aby wstrząsnąć materiałem, a następnie prana, aby była biała i, wierzcie mi, czysta. Garbowanie było również jednym z wielu zastosowań, jakie Rzymianie znajdowali w moczu. Rozumiemy przez to garbowanie skóry, a nie mycie w kadzi z krowim moczem. W początkach medycyny weterynaryjnej Rzymianie używali również moczu do leczenia chorych zwierząt gospodarskich. Owce z problemami z żółcią były zmuszane do picia ludzkiego moczu, a zwierzętom z chorobą płuc podawano mocz przez nos. Rzymscy hodowcy pszczół używali moczu do leczenia chorych pszczół, a u ptactwa i drobiu ptasią grypę leczono przez nacieranie dziobów tym kaustycznym płynem. W czasach starożytnych Rzymian istniało wiele zastosowań moczu, ale używanie go do wybielania zębów i płukania ust uważać możemy za najdziwniejsze.

Zanim zaczniemy stosować nasze oceny takich zabiegów, zauważmy że stosowanie moczu w higienie jamy ustnej trwało aż do XVIII wieku, kiedy to komercyjny płyn do płukania ust wciąż zawierał amoniak ekstrahowany z moczu. Chociaż używanie moczu w jakimkolwiek praktycznym lub medycznym zastosowaniu zostało już dawno wycofane, musimy spojrzeć na to jak starożytne cywilizacje, takie jak Imperium Rzymskie, radziły sobie z tym co było dla nich dostępne, aby żyć szczęśliwym, zdrowym i produktywnym życiem.

Nie zachęcamy jednak nikogo do wypróbowania tych metod, ponieważ istnieją inne, znacznie bardziej higieniczne sposoby czyszczenia zębów. Mocz jest nadal produktem odpadowym, który niesie ze sobą szereg patogenów szkodliwych dla naszego zdrowia. Dlatego następnym razem, gdy będzie cię boleć ząb lub będziesz musiał wybielić zęby, zalecamy dobrego dentystę i raczej kilka produktów łatwo dostępnych w lokalnej aptece.

____________________________

* Introduction and picture from Wikipedia


 10 / 30 / 2022

TOLLENSE

Kość ramienna, od której wszystko się zaczęło...
Foto source



Wiedza jest szalona!
Wiedza w rękach historyka jest nawet szaleńsza niż ta dotycząca inych dziedzin!
Wedle Słownika Języka Polskiego, „szaleńszy” to stopień wyższy od przymiotnika ‘szalony’, co dalej wyjaśnione zostaje „jako taki, który zachowuje się nieobliczalnie i sprawia wrażenie niezrównoważonego”, innymi słowy  rzec można: NIEOKIEŁZNANY.
I za taką mam wiedzę, która z jednej strony szokuje możliwościami, inspiruje i daje coś do podziwiania, a z drugiej strony powiada: tutaj wysiadam, pokombinuj sam... No bo zastanówmy się! Jeśli możemy dzisiaj dowieść, że zaprawieni w bojach na śmierć i życie faceci nie trawili mleka, ale chronologię ich kości, zostawionych na polu bitwy, określamy najwyżej z dokładnością do ćwierćwiecza, to kto mi powie, że mamy do czynienia z wiedzą okiełznaną?

Ale może to i lepiej, że jest taka konfliktogennie-konwulsyjna, oferując w pewnych sprawach laserową precyzję, a w innych po prostu radlaną nieporadność przy odkładaniu skiby z detalami. Osobiście wolałbym raczej żeby skiba temporalna została odłożona z precyzją co do dnia, a nietolerancja laktozy wśród aktorów bitewnego zwarcia sprzed przeszło trzech tysięcy lat pozostała co najwyżej wysoce prawdopodobną hipotezą. Stało się inaczej, co nie oznacza, że źle! Mamy dodatkową porcję wyśrubowanej wiedzy, która dowodzi, że z wyrobów mlecznych, waleczni żarli przed bitwą co najwyżej mozarellę – wszystko inne bowiem, zamiast na pole bitwy, wysłałoby ich zbiorowo do latryny. Tak, tak, laktozy w mozarelli mało, pożywne ci to jest, a i wyrabiana była na Kujawach już na cztery tysiące lat przed meklemburskim happeningiem.
OK, czuję że zaczynam czytelnika gubić...
Wracajcie! Przechodzę do sedna rzeczy.



Miejsce bitwy nad rzeką Tollense

Weltzin, Meklemburgia, Niemcy.
Z centrum Szczecina do Weltzin jest około 115 km – da się zrobić nawet rowerem. Na 26. kilometrze mija się pruski słup całomilowy, skąd już tylko dziewięć kaemów do granicy. Niamcy. Po drodze, w Klempenow, jest jeszcze zamek z XIII wieku, który przez jakiś czas był w posiadaniu książąt dymińskich z rodu Gryfitów, spokrewnionych z Piastami. Miejsce jest stareńkie, omszałe i niejedną legendą stoi. Tym niemniej na głębokie pompowanie wyobraźni w 3D z elementami audio trzeba jeszcze pokonać niewielki kawałek drogi – najlepiej piechotą, wzdłuż rzeczki Tollense.
Pewnego letniego dnia w 1996 roku, tą właśnie rzeką, meandrującą przez idylliczną dolinę, płynał swoim pontonem lokalny archeolog-amator, Ronald Borgwardt. Pokonał kolejny ostry zawijas i zauważył coś sterczącego ze ściany koryta rzeki. Nie zignorował widoku - i na szczęście - bowiem obiektem nagłego zainteresowania okazała się być ramienna kość człowieka z krzemiennym grotem wbitym solidnie w jej głowę. Ronald Borgwardt okazał się być godnym następcą wielu pruskich/niemieckich aktywistów w dziedzinie ochrony zabytków*, gdyż zgłosił znalezisko lokalnym archeologicznym służbom konserwatorskim i rzecz ruszyła z kopyta.
Dzięki temu, mamy dzisiaj do czynienia z wielowątkową sagą sprzed około 3300 lat, która w wyniku badań terenowych i analiz laboratoryjnych odsłania rąbek za rąbkiem elementy swoiej tajemnicy.

Na osi czasu jest rok +/- 1250 przed naszą erą.
W Egipcie rządzi dziewiętnasta dynastia, między innymi Ramzes II z królową Nefertari, stojącą najwyżej spośród jego czterech głównych żon. Wtedy to też zaczyna się egejska wędrówka ludów oraz następuje wyjście Izraelitów z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Natomiast w Polsce i okolicach, ludy o nieokreślonym etnosie pławią się w dobrodziejstwach III okresu epoki brązu. Dla lepszego zobrazowania w jakim momencie historii nadwiślańskiej krainy jesteśmy, wyjaśniam że Biskupin powstanie dopiero za 500 lat.
Świetnie, powie ktoś, tylko że takich momentów i znalezisk kości ludzkich mamy w naszych dziejach na pęczki. No tak, z pewnością, ale dolina rzeki Tollense skrywa opowieść wyjatkowo niezwykłą. Nie ma tam żadnych śladów osadnictwa ani cmentarzysk, tak typowych dla tego okresu pradziejów. Mamy natomiast miejsce gdzie z wielkim prawdopodobieństwem naparzało się pół Europy. Innymi słowy, analiza materiałów pozyskanych w trakcie prac wykopaliskowych, wskazuje na to, że nie był to konflikt regionalny dwóch skłóconych społeczności, okupujących przeciwne brzegi rzeki i czerpiących korzyści z „ceł” na brodzie czy nawet moście. Takich społeczności, stale zamieszkujacych bagienne łąki doliny, po prostu tam nie było. Był wszakże rzeczony most, a może raczej drewniano-kamienno-ziemna grobla, która istniała tam już od wieków. Ktoś ją zbudował, reperował i utrzymywał przez pokolenia. Pytaniem zasadniczym jest więc kto i dlaczego tego miejsca bronił, a kto usiłował zdobyć i zapanować nad przeprawą? Hipotez jest wiele i jedno jest pewne – to nie była lokalna bijatyka strażników grobli z grupą cwaniaków, którzy nie zamierzali uiścić myta. Bronioznawcy tego okresu wyraźnie wskazują na starcie Mężnych Zacofanych (eM-Zet) z Progresywnymi Nonszalantami (Pe-eN), co obrazowo parafrazując mogło wyglądać nieco podobnie jak zdarzenie przedstawione tutaj > https://youtu.be/7YyBtMxZgQs, z tą różnicą, że w dolinie leniwie meandrującej rzeczki Tollense stanęło na przeciwko siebie jakieś trzy do siedmiu tysięcy 20-40-latków. Co piąty skończył w rzece albo w bagnie – niektórym droga w objęcia wieczności zajęła nawet kilka dni. Mężni Zacofani przyszli z północy i wydaje się, że reprezentowali w jakimś stopniu lokalną społeczność w szerokim rozumieniu. Było ich wiecej, ale w rękach mieli tylko drewniane maczugi i łuki ze strzałami zakończonymi krzemiennymi grotami – to właśnie jeden z takich tkwił w kości ramieniowej jaką zoczył Borgwardt. Należała bez wątpienia do progresywnego nonszalanta, który być może chwilę wcześniej nadział na swój elegancki miecz z brązu wątrobę i nerki kompana łucznika. Zresztą tak samo nie wiem czy łucznik eM-Zet nie dostał przypadkiem chwilę potem w czaszkę brązowym czekanem od jakiegoś jurnego Pe-eNa z Bawarii lub Bohemii, albo i strzałą zakończoną takimże grotem. Te dwa ostatnie pojęcia geograficzne nie istniały wówczas, ale pozwalają wedle dzisiejszej nomenklatury na kontekst terytorialny w stosunku do istotnej części populacji Pe-eNów. Ponadto, wiele wskazuje na to, że Pe-eNi byli w pewnym sensie zbieraniną zadziornych. Wielu z nich wydaje się być awanturnikami, chętnymi do naparzania się gdziekolwiek na horyzoncie są kasa i łupy. Ot, taka Grupa Wagnera 
sprzed 33 stuleci i im podobni zabijacy z późniejszej Iberii czy Galii. Genetyka, poprzez analizę haplotypów, poszerza wiedzę o uczestnikach starcia, sugerując, że Pe-eNowie mogli być potomkami populacji nawiązującej do społeczeństw późnoneolitycznej kultury pucharów dzwonowatych i kultur odeń pochodnych, w szczególności kultury unietyckiej. Protoplastowie eM-Zetów zaś wywodzili się z parelelnej z „dzwonowcami” kultury ceramiki sznurowej, a ich bitni spadkobiercy genów zaliczali się do ludów tworzących kompleks kultury łużyckiej. Szczątki niektórych poległych w doline rzeki Tollense wykazują powinowactwo z haplogrupą R1a. Nosicieli tego wariantu jest multum wśród ludów słowiańskich, a najwięcj w Polsce(!),gdzie nosi go w swoim chromosomie Y około 60 procent dżentelmenów. Wniosek, z przymrużeniem oka, nasuwa się taki: nasi chwycili za pały i poszli prać się w Meklemburgii – czyżby „furioza” tamtych lat? To na tyle byłoby z panami, a co z paniami? Niektóre poszły za swoimi chłopami nad Tollense. Były nawet takie z dziećmi. O uczestnikach prania wiemy już, że starły się tam dwie odrębne populacje. Pe-eNowie reprezentowali „obcych” z punktu widzenia autora (Polaka), a eM-Zeci bardziej jakby „naszych”. Co ciekawe, wydaje się, że w tym krwawym żniwie panie nie koniecznie tylko kibicowały - nie wiemy wszakże czy prały się po obu stronach. Choć, jeśli miałbym na kogoś stawiać, to powiedziałbym, że to raczej eM-Zetki prały Pe-eNów. Fantazjując nieco bardziej, korci mnie żeby ogłosić tę bitwę Wojną o Północną Helenę. Tak, tak, o Helenę! Przecież to ten sam czas kiedy Odyseusz i 31 innych napalonych na najpiękniejszą przed Kleopatrą kobietę Antyku zebrało się na grzmoty pod Troją. Czyżby awantura nad Tollense miała podobne podłoże? Nie wiem, ale interesującym jest fakt, że bez względu na to czy panie walczyły po jednej czy po obu stronach konfliktu, jedne i drugie mogły nosić w sobie zapis genetyczny klanu Heleny. Nie, nie tej spod Troi, ale jednej spośród siedmiu „pramatek Europy”, której dziedzictwo genetyczne posiada 43% dzisiejszych Polaków (sic!). Fajowo, nie?

Czas na ponurą konkluzję: media właśnie doniosły, że w 249. dniu wojny w Ukrainie zginęło około 950 najeźdźców... w jednym dniu(!)... druga strona oczywiście też poniosła straty...
Pytam zatem z dozą jadu: no to czy w kwestii „prania” nic się 
żesz-ku nie zmieniło na świecie  przez te 3300 lat?

Coś, ktoś?????

___________________________________
* metody postępowania w tym zakresie poznałem źródłowo podczas moich badań archiwalnych dokumentacji archeologicznej z lat 1850-1945, obejmującej Środkowe Nadodrze i przechowywanej po wojnie w poczdamskim archiwum; system ten, oparty na świadomości i czujności lokalnych fanatyków prahistorii, przetrwał jak widać do dzisiaj i ma się dobrze.


 8 / 23 / 2022

BZIK
I’d  Rather Go  Blind
Oraz  krótka  historia  Etty  James


For English version, please scroll down



Etta James


Nie wiem jak to powiedzieć..., no, nie, nieprawda, już wiem.

Zacznę od definicji
Słownik języka polskiego PWN: bzik, lekki obłęd lub dziwactwo
Dobrysłownik.pl: bzik, to nieco potocznie lekki obłęd, mania lub dziwactwo;
synonimicznie: fioł, fiś, hopel, hyś, jobel, świr, zajob, dziwactwo, feblik, inklinacja, konik, mania, obłąkanie, obłęd, paranoja, pasja, pociąg, predyspozycja, skłonność, szaleństwo, upodobanie, wariactwo, zamiłowanie, żyłka;
książkowo: predylekcja

Zgadzam się na predylekcję, ale przysięgam, że nikomu nic nie zrobię jak powie, że mam bzika na punkcie tej piosenki. Bo mam! Tym niemniej, za hysia, feblik i jobla walę sierpowym w podbródek.

Moim "bzikiem" stał się utwór zatytuowany I’d Rather Go Blind, który usłyszałem po raz pierwszy kilka lat temu w wykonaniu Beth Hart (2015, Amsterdam). Wtedy, dokładnie wtedy, dostałem go, to znaczy, tego bzika. Zaraz zacząłem szukać innych wykonań tego utworu przez Beth Hart i jeszcze bardziej „zbzikowałem” na punkcie tego pierwszego – linki do tych kilku innych jej wykonań, wcześniejszych i późniejszych, zamieszczam poniżej. Moim zdaniem, żaden nie dorównuje temu amsterdamskiemu, ale kto wie, może komuś spodoba się bardziej właśnie wykonanie na leżąco w bordowej sukience... 

Bzik ma to do siebie, że wedle cytowanego Słownika PWN, oznaczać może „dziwactwo” – OK, niech będzie! A więc zdziwaczałem tak dalece, że postanowiłem poszukać źródeł tego utworu. Na szczęście, dzisiaj jest to prostsze niż przysłowiowa budowa cepa. Papa / Guru / Wszechwiedzący Google, sprawdził się donosząc mi co natępuje (bez cytatu). Otóż, w 1967 toku niejaka Etta James odwiedziła w więzieniu swojego przyjaciela, piosenkarza i kompozytora z Detroit, Ellingtona "Fugi" Jordana, który naszkicował jej pomysł piosenki na gruncie swoich doświadczeń więziennych. Etta łyknęła bakcyla i razem z nim dopracowała rzecz tak, że jeszcze tego samego roku utwór pod tytułem „I’d Rather go Blind” znalazł się na stronie B jej singla „Tell Mama”. Singiel zanotował pozycję numer 10 na najbardziej popularnym rankingu Hot R&B/Hip-Hop Songs i pozycję nr 23 na liście Hot 100, komponowanej przez tygodnik Billboard. Wykonanie angielskiego zespołu Chicken Shack w 1969 roku zanotowało pozycję czternastą na brytyjskiej liście przebojów. Ich ówczesna liderka, Christine Perfect, później znanna jako Christien McVie nagrała swoją wersję w albumie I'm Too Far Gone (To Turn Around), wydanym ponownie w roku 1976, jako The Legendary Christine Perfect Album.
Oryginalny współtwórca utworu, Ellington Jordan, przedstawił w 1969 roku swoją wersję pod tytułem „I’d Rather be a Blind Man”. Potem przyszły wykonania mniej i bardziej amatorskie oraz profesjonalne, wiele z nich na wysokim poziomie artystycznym. Wtedy to utwór ten zaczął żyć własnym życiem. Życiem spełnionym w niezliczonej ilości wykonań i wersji, stając się wyznaniem uwielbienia i miłości, takiej niezniszczalnej, nieśmiertelnej.

Zatem, zapytajmy kim była Etta James, której przyszło współtworzyć dzieło nieśmiertelne w swojej wymowie?

Ano była dziewczyną znikąd. Tak po prostu, znikąd! Podaję z moimi uzupłnieniami za angielską wersją jej życiorysu na portalu SongFacts.



Jamesetta Hawkins (po wydaniu pierwszej płyty jako Etta James)
urodziła się 14-letniej Dorothy Hawkins w 1938 roku w Los Angeles. O ojcu w zasadzie nigdy do końca się nie dowiedziała – podejrzewała, że był to zawodowy gracz w bilarda, Rudolf Walter Wanderone, którego spotkała jeden raz, w 1987 roku. Matka umieściła ją w domu zastępczym, a kilkadziesiąt lat później Etta powiedziała, że ​​była to najlepsza decyzja jaką mogłą podjąć. W 1994 roku w wywiadzie dla Fresh Air NPR, mówiąc o matce, stwierdziła: „Była dzieckiem, więc co miała ze mną zrobiłć? Czy śpiewałbym dzisiaj? Czy byłabym kimkolwiek?” Skądinąd wiadomo, że matka była obecna w jej życiu, ale przez długie lata bez porywów. Dorota Hawkins zobaczyła Ettę na scenie pierwszy raz podczas jej występu w Hollywood Bowl w 1999 roku, kiedy jej córka była 61-letnią artystką mega klasy. Będąc dzieckiem wielu zastępczych rodzin, młoda Jamesetta nazywała matkę „tajemniczą panią”.

Jako pięciolatka zaczęła śpiewać w chórze Kościoła Baptystów p.w. Św. Pawła w Los Angeles. Dyrektor chóru grzmocił małą Jamsettę w klatkę piersiową żeby nauczyła się wydobywać głos „spod wątroby, z kiszek”, co o dziwo zaowocowało wkrótce niezwykle silnym głosem jak na tak małe dziecko. W domu nie miała lepiej... jej zastępczy „tatuś”, będac często w pianym widzie, zrywał dziewczę ze snu nad ranem i kazał jej śpiewać swoim napitym, pokerowym kolesiom. Rezultatem tego była silna awersja dorosłej Etty do śpiewania na zawołanie – ponoć często w takich sytuacjach czuła się zablokowana i nie mogła wydobyć z siebie głosu.

Jej formalna kariera rozpoczęła się w San Francisco. Kiedy w 1950 roku zmarła w Los Angeles zastępcza opiekunka Jamesetty, dwunastolatka trafiła w objęcia biologicznej matki, którą ledwie znała. Mieszkały podle, a szkoła była pogłębieniem problemów dorastającej młódki – natomiast śpiew był dla niej zawsze jak przysłowiowa „jazda bez trzymanki”. Mając 14 lat poznała Johnny'ego Otisa, uważanego przez wielu za jednego z ojców R&B, a wkrótce potem siostry Jean and Abysinia Mitchell z którymi sformowała grupę doo-wop o nazwie Creolettes. W wieku niespełna 16 lat wzięła udział w przesłuchaniu, po którym Otis zaprosił Jamesettę i Creolets do Los Angeles, aby zrobić nagranie. Warunkiem, ze względu na małoletniość Jamesetty i jednej z sióstr Mitchell, było dostarczenie mu podpisanego listu od matki, wyrażającego zgodę na takie przedsięwzięcie. Jamesetta sama napisała notatkę i pojechała do Los Angeles, gdzie nagrała utwór „Roll with Me, Henry”, po czym ona i Creoletes zostały dołączone do wędrownej grupy R&B Otisa i wytwórni Modern Records. Sukces zdopingował Otisa do przepisania Jamesetty na Ettę James, a Creoletes na Peaches, ale to nie był koniec zmian. Sugestywny w wymowie tytuł trzeba było zmienić na „Wallflower”, ale treść pozostała ta sama.

Kilka lat później Etta James została pierwszą damą Chess Records, bluesowej wytwórni płytowej założonej w Chicago przez braci Leonarda i Filipa Chess, którzy przed przybyciem w 1928 roku do Nowego Jorku, nazywali się odpowiednio, Lejzor Szmuel Czyż i Fiszel Czyż. Urodzili się w Motolu, mieście królewskim, założonym kilka kilometrów na zachód of Pińska przez Bonę Sforzę w roku 1554.

Wiele największych przebojów Etty James pochodzi z czasów współpracy z wytwórnią Chess, w tym „All I Could Do Was Cry” i album At Last, którego tytułowy utwór stał się jej popisową piosenką. W 2009 roku Beyoncé Knowles zaśpiewała „At Last” na balu inauguracyjnym dla prezydenta Baracka Obamy, co skłoniło James do powiedzenia, że ​​nienawidzi zarówno Knowles, jak i jej wersji piosenki. Później Etta stwierdziła, że tylko żartowała, ale przyznała, że przykro jej było, gdy ​​nie została zaproszona sama do zaśpiewania tego przeboju. Beyoncé wcieliła się w postać Etty James w filmie „Cadillac Records” z 2008 roku, opisującym wzloty i upadki wytwórni Chess.

Trwające całe życie zmagania z nadużywaniem narkotyków sprawiy, że w latach 1978-1989 Etta była rzadko spotykana na scenie muzycznej. W tym czasie nagrała zaledwie jeden album, zatytułowany Seven Year Itch (1988). O swoich próbach pokonania uzależnienia od narkotyków mawiała: „rzucałam to wielokrotnie”. Podczas odwyku, w połowie lat 70. Keith Richards z Rolling Stones napisał do niej list. Obiecał w nim Ettcie miejsce na otwarcie ich występu, jak tylko będzie gotowa. Wdzięczna Etta James koncertowała z legendarnym zespołem rockowym w 1978 roku i wystąpiła wówczas na
 Rising Sun Festijazz, pierwszym blues & jazz festiwalu w Montrealu - dzisiaj największej tego typu imprezie jazzowej w świecie.

W 1993 roku jej nazwisko znalazło się w Rock and Roll Hall of Fame, a w 1994 roku zdobyła swoją pierwszą nagrodę Grammy w kategorii Best Jazz Vocal Performance za album Mystery Lady: Songs of Billie Holiday. W 2003 roku otrzymała nagrodę Grammy Lifetime Achievement Award. Rok później Rolling Stone umieścił ją na liście 100 najlepszych piosenkarzy wszechczasów. Kolejną nagrodę Grammy, w kategorii Best Contemporary Blues Album, otrzymała w 2005 roku za Let's Roll. Było to ostatnie nagranie Etty James. Ogółem zdobyła sześć nagród Grammy i 17 nagród Blues Music Awards. Oprócz Rock & Roll Hall of Fame, jej nazwisko upamiętnione zostało w 2001 roku także w Blues Hall of Fame, a w latach 1999 i 2008 w Grammy Hall of Fame.

W 2008 roku zdiagnozowano u niej chorobę Alzheimera, a w 2011 białaczkę i demencję. Etta James zmarła 20 stycznia 2012 roku. Stevie Wonder i Christina Aguilera oddali jej hołd na pogrzebie, śpiewając największe z jej przebojów. Wielebny Al Sharpton przewodniczył nabożeństwu i przeczytał notatkę od prezydenta Obamy – powiedział on, że Etta James zostanie zapamiętana ze względu na jej głos i muzykę, która przenika gatunki.” (odnotowano w Polsce: https://www.fakt.pl/plotki/pogrzeb-slynnej-amerykanskiej-piosenkarki-foto/ln5wlr2 )

Kończąc, załączam skromną listę wykonań przedmiotowej piosenki, z tą na początku, która dla mnie w swojej wymowie artystycznej dorównuje oryginałowi. Jest to nagranie z początków lutego 2012 roku, podczas jednej z prób grupy Playing For Change, przygotowującej w Los Angeles koncert dedykowany pamięci Etty James...

śpiewają: Clarence Bekker and Titi Tsira  


Inne wykonania, wybór:

https://youtu.be/cSzCia74Y8A - Beth Hart – I’d rather go blind (Olympia 2020) 
https://youtu.be/BeK9m4y73HY - Beth Hart
https://youtu.be/qk8xMfl6n9g  - Jeff Beck & Beth Hart
https://youtu.be/JtnuSNPsbvE  - Beth Hart w Pradze, 7 czerwca, 2022 
https://youtu.be/fALdOkf_eCM - Beth Hart & Jeff Beck (Kennedy Center Honors 2012)

https://youtu.be/uZt1xKtPbUQ - Etta James, Montreux 1975
https://youtu.be/74dUAKed6l8 - Etta James & Dr. John 1987 
https://youtu.be/I5XQtZclM2w - Etta James 17 sierpnia, 1991 - Newport Jazz Festival
https://youtu.be/zUcSQtgMmzQ - Etta James - original 1967 Singel CADAT, Side B

https://youtu.be/jZVQD9piv7A - Beyoncé / Adrien Brody (Cadillac Records)

https://youtu.be/nzsS59OgAY4 - Rod Stewart - Ceasars Palace 13 maja, 2022
https://youtu.be/26_kBUC7fCI - Rod Stewart 1974
https://youtu.be/mFElMEMTPtI - Rod Stewart & Carlos Santana, Jones Beach 20 sierpnia, 2014
https://youtu.be/Rjz7CdHKPlk - Rod Stewart w/The Faces - Edmonton, 4 czerwca,1973

https://youtu.be/-Jpl4D1kx3I  -- Kaz Hawkins, Styczeń 29, 2022

https://youtu.be/4zo01RMOGNI - Gov't Mule with Maggie Koerner & Trombone Shorty - @ Saenger Theater

https://youtu.be/2wK1F7yM0T8 - Rachel Crow

https://youtu.be/q9v7RmBRL2A - Playing For Change Band w Byron Bay Australia, 2013 Tour 

https://youtu.be/auBkZPjzY3U - Tennessee Whiskey mashup Erin Kirby and Kurt Lee Wheeler 4 września 2019

https://youtu.be/lk-pL6FVmss - Danielle Nicole Band - Tennessee Whiskey" - Knuckleheads - 22 listopada 2017

https://youtu.be/DasmGoMIppk - Tennessee Whiskey, Chris Stapleton/Etta James (Cover by Soulroot) version

https://youtu.be/_elmd7eaPYQ - Gov't Mule - (Etta James Cover) feat. Special Guests - Mountain Jam 2013

Oryginlne nagranie raz jeszcze  https://youtu.be/lcRz1THSU60  --- słuchajcie...

... a jak znajdziecie coś innego do zbzikowania, to polecam się do kompanii... i z góry dziękuję...

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>><<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
CRAZE
I’d Rather Go Blind
A Short Story of Etta James


I don't know how to say it ... no, no, it's a lie, I know.


Let me start with the definition of "craze"
PWN Polish Dictionary: slight insanity or weirdness
Dobrysłownik.pl: crazy, colloquially a bit of madness, mania or weirdness;
synonymously: freak, weirdness, inclination, mania, madness, insanity, paranoia, passion, predisposition, inclination, madness, liking, love;
book-like: predilection

I agree with predilection, but I swear that I will not do anything to anyone if they say that I am crazy about this song. Because I am! However, for hyś, feblik and jobel, you get a hook punch to the chin.

My "craze" is about a piece called  I'd Rather Go Blind , which I heard for the first time performed by Beth Hart (2015, Amsterdam a few years ago). Then, I got it instantly, I mean, my "craze". I started looking for other performances of Beth Hart and I freaked out even more about the first one - links to several of her other performances, earlier and later, are provided below. In my opinion, none can match the Amsterdam one, but who knows, maybe someone will like it better performed in a burgundy dress while lying down on the stage ... 

"Crazy", according to the quoted PWN Dictionary can mean "quirk" - OK, let it be quirk, but for "madness", even a slight one, I do not agreeYes, I  became so crazed about this hit  that I decided to look for its source.  Fortunately, today it is simpler than the proverbial construction of a flail. Papa Google has proven itself fully and reported as follows (not a quote). In 1967 a certain Etta James visited in prison Ellington "Fugue" Jordan, a friend, singer and composer from Detroit, who sketched for her the idea of a song based on his prison experiences. Etta took the bug and worked it out with him to the point that the same year the song "I'd Rather go Blind" was on the B side of her single "Tell Mama". The single reached number 10 on the most popular Hot R&B / Hip-Hop Songs and number 23 on the Billboard Hot 100 . The English band Chicken Shack's version hit number four in 1969 on the British charts. Their leader at the time, Christine Perfect, later known as Christien McVie, recorded her version for the album I'm Too Far Gone (To Turn Around) , re-released it in 1976 as  The Legendary Christine Perfect Album.
The original co-creator of the song, Ellington Jordan, presented his version in 1969 entitled "I'd Rather be a Blind Man". Then came a slew of amateur and professional performances, many of them at the highest level, and that's when this piece began to live its own life, a life fulfilled in countless performances and versions. In this context, it became a profession of adoration and love, quite indestructible and immortal.

So, let's ask who was Etta James who co-created this profoundly immortal work? 

Well, she was a girl out of nowhere. Just like that, out of nowhere! I am enclosing a version of her curriculum vitae from SongFacts with my additions.

Jamesetta Hawkins (after her first album as Etta James) was born to 14-year-old Dorothy Hawkins in 1938 in Los Angeles. She basically never found out about her father - she suspected that he was a professional billiard player, Rudolf Walter Wanderone, whom she met once in 1987. Her mother placed her in a foster home, and decades later, Etta said it was the best decision she could have made. In a 1994 interview with Fresh Air NPR, speaking of her mother, she stated: “She was a child, so what was she supposed to do with me? Would I sing today? Would I be anyone? " It is known that the mother was present in her life, but for many years without any stronger influence. Dorothy Hawkins saw Etta on stage for the first time during her performance at the Hollywood Bowl in 1999, when her daughter was a 61-year-old mega-class artist.

At the age of five, she began singing in the choir of the St. Paul in Los Angeles. The choir director banged little Jamsetta in the chest to let her learn how to make her voice "from under the liver; from the intestines", which surprisingly soon resulted in an unusually strong voice for such a small child. At home, she had no better ... her surrogate "daddy", when he was full of booze, roused the girl from sleep in the wee hours of the morning and made her sing to his drunk poker guys. The result was a strong aversion of adult Etta to singing on demand - apparently in such situations she often felt blocked and could not speak.

Her formal career began in San Francisco. When Jamesetta's foster mather died in Los Angeles in 1950, the twelve-year-old was embraced by a biological mother she barely knew. They lived poorly, and the school deepened the problems of the adolescent youngster.  Only singing was always for her like riding a bike without holding the handlebar.  At the age of 14 she met Johnny Otis, considered by many to be one of the fathers of R&B, and shortly thereafter the sisters Jean and Abysinia Mitchell with whom she formed  the doo-wop group called Creolettes. At the age of just under 16, she auditioned for Otis who invited Jamesetta and the Creolets to Los Angeles for recording a song. Due to the minority of Jamesetta and one of the Mitchell sisters, he requester a signed letter from her mother expressing consent to such an undertaking. Jamesetta wrote the note herself and traveled to Los Angeles, where she recorded the song "Roll with Me, Henry", after which she and Creoletes joined Otis' traveling R&B group and the Modern Records. Success prompted Otis to rename Jamesetta as Etta James and Creoletes as Peaches, but that was not the end of the changes. The title of the song, too evocative in its connotation had to be changed to "Wallflower", but the content remained the same.

A few years later, Etta James became the first lady of Chess Records, a blues record label founded in Chicago by brothers Leonard and Filip Chess, who, before arriving in New York in 1928, were called Lejzor Szmuel Czyż and Fiszel Czyż, respectively. They were born in Motal (then Poland, today Belarus), a royal city founded in 1554 by Polish Queen Bona Sforza a few kilometers west of Pinsk.

Many of Etta James' greatest hits date back to her collaboration with the Chess label, including "All I Could Do Was Cry" and the album At Last, the title track of which became her signature song. In 2009, Beyoncé Knowles sang "At Last" during the inaugural ball for President Barack Obama, prompting James to say that she hated both Knowles and her version of the song. Etta stated later that she was only joking, but admitted she felt sorry for not being invited to sing the hit herself. Beyoncé played Etta James in the 2008 film "Cadillac Records", which covered the highs and lows of the Chess Records company.

Her lifelong struggle with drug abuse made her hardly visible on the music scenes between 1978 and 1989. At that time, she recorded only one album, entitled Seven Year Itch (1988). About her attempts to overcome drug addiction, she said: "I quit it many times." In the mid-1970s, during the rehab, Keith Richards of the Rolling Stones wrote a letter to her, in which he promised Ettta a place to open their show as soon as she was ready. Grateful Etta James toured then with the legendary rock band in 1978 and performed at  Rising Sun Festijazz, the first blues & jazz festival in Montreal - today the largest jazz event of its kind in the world.

In 1993, her name was included in the  Rock and Roll Hall of Fame, and in 1994, she won her first Grammy Award for Best Jazz Vocal Performance for the album  Mystery Lady: Songs of Billie HolidayIn 2003, she received the Grammy Lifetime Achievement Award. A year later, the Rolling Stone magazine included her on the list of the 100 Greatest Singers of All TimeShe received another Grammy Award for Best Contemporary Blues Album in 2005 for  Let's RollIt was the last recording of Etta James. Overall, she has won six Grammy Awards and 17 Blues Music Awards. In addition to the Rock & Roll Hall of Fame, her name was commemorated in 2001 in the Blues Hall of Fame, and in 1999 and 2008 in the Grammy Hall of Fame.

In 2008 she was diagnosed with Alzheimer's disease, and in 2011, she was diagnosed with leukemia and dementia. Etta James died on January 20, 2012. Stevie Wonder and Christina Aguilera paid tribute to her at the funeral by singing her greatest hits. The Reverend Al Sharpton presided over the service and read a note from President Obama - he said that Etta James would be remembered for her voice and music that permeates genres. 

Above I enclosed a modest list of performances of the song in question, beginning with one that is on par with the original in its artistic expression, at least for me. This is a recording from the beginning of February 2012, when the group Playing For Change, was rehearsing for a concert in Los Angeles dedicated to the memory of Etta James ...

 7 / 27 / 2022
OMIKRON BA.5

Źródło/Source 

For English, please scroll down

Nie przypuszczałem, że po półtorarocznej przerwie wrócę do koronawirusowego tematu. Niestety, omicron BA.5 dopadł mnie na Alasce.

Sekwencja wydarzeń: 
Test PCR 24 godziny przed wyjazdem - wynik negatywny
Piątek: Uber na lotnisko, samolot, lotnisko docelowe, Uber, hotel, łazikowanie po Seattle - sklepy, dwie restauracje, Iglica widokowa, kolejka miejska dwa razy.
Sobota: busik do portu, załadowanie się na statek w towarzystwie 3
000 ludzi i płyniemy. Restauracje, bary, windy, korytarze, biura obsługi pasażerów - nikt nie kaszle, 1 200 osób załogi zamaskowane, 20% pasażerów też.
Niedziela: cały dzień na statku - jak wyżej i nikt nie kaszle.
Poniedziałek: po południu dopływamy do Juneau. Prywatna wyprawa samochodem po okolicy, kontakt tylko z kierowcą. Na statku jak wyżej i nikt nie kaszle.
Wtorek: Skagway - mieścina licząca 1
200 dusz, w którą w tym samym czasie wylewa się z trzech statków około 10 000 zdrowych
wycieczkowiczów, covidovo przetestowanych negatywnie. Sklepy, punkty informacji, atrakcje mieściny, autobus dookoła miasta, testowanie lokalnego piwa w browarze, trzygodzina tura w pociągu sprzed 100 lat > kierunek Klondike, ale złota nie kopiemy bowiem pociąg zawraca na Białej Przełęczy (White Pass), jakieś 670 km przed końcem trasy, i zjeżdża z powrotem do Skagway. Wracamy na statek, nikt nie kaszle.
ŚrodaGlacier Bay: cały dzień na statku, fiordy Zatoki Lodowcowej, po południu cumowanie i wypad na dwie godziny w Icy Strait Point > kolejka linowa, natura i stragany, powrót na statek; nikt nie kaszle.
Czwartek: cały dzień na morzu, atrakcje łajby; nikt nie kaszle.
Piątek: jak wyżej; wieczorem cumowanie w Victorii na wyspie Vancouver - nie wysiadam; kaszlących nie słychać.
Sobota: rano cumowanie w Seattle, 3 000 luda opuszcza statek, z dwóch innych statków też wychodzą do tego samego budynku; autobus na lotnisko, port lotniczy, samolot, lotnisko w LA, Lyftem do domu. Wieczorem pierwszy kaszel. 
Niedziela: test na covid > pozytywnie.

Chwilę później przestałem się zastanawiać kto, gdzie, i kiedy sprzedał mi paskuda. Było po ptokach... gorączka przekroczyła 39 C.

Dzisiaj przeczytałem w The Conversation artykuł "How the omicron subvariant BA.5 became a master of disguise – and what it means for the current COVID-19 surge"
* i postanowiłem podzielić się z wami jego treścią w moim tłumaczeniu na język polski. Przeczytajcie i w komentarzach dajcie upust swawoli swoich myśli na ten temat - będę wysoce zobowiązany.



Jak wariant BA.5 omicron stał się mistrzem kamuflażu –
i co to oznacza dla obecnego wzrostu zachorowań na COVID-19?


Wariant omikrona, znany jako BA.5, został ‎‎po raz pierwszy wykryty w Afryce Południowej‎‎ w lutym 2022 r. i szybko rozprzestrzenił się na całym świecie. W drugim tygodniu lipca 2022 r. BA.5 stanowił ‎‎prawie 80% wariantów COVID-19 w Stanach Zjednoczonych‎‎.‎

‎Wkrótce po tym, jak naukowcy z RPA ujawnili ‎‎oryginalną wersję wariantu omikrona (B.1.1.529)‎‎ 24 listopada 2021 r., wielu naukowców – w tym ja – spekulowało, że jeśli liczne mutacje omikrona sprawią, że będzie on bardziej zakaźny lub bedzie lepiej omijał bariery odpornościowe niż poprzedni wariant delta, i że ‎‎omikron może stać się dominującym wariantem na całym świecie‎‎. ‎

‎Ten wariant omikronu rzeczywiście stał się ‎‎dominujący na początku 2022‎‎ r. i od tego czasu pojawiło się kilka podlinii lub wariantów omikrona, między innymi: BA.1, BA.2, BA.4 i BA.5,. Wraz z ciągłym pojawianiem się tak wysoce zakaźnych wariantów, oczywiste jest, że SARS-CoV-2, wirus wywołujący COVID-19, skutecznie wykorzystuje klasyczne techniki, które wirusy stosują do omijania układu odpornościowego. Ich strategie wahają ‎‎się od zmiany kształtu kluczowych białek‎‎ rozpoznawanych przez przeciwciała ochronne układu odpornościowego do ‎‎kamuflażu jego materiału genetycznego‎‎, aby oszukać ludzkie komórki, uznać je za część siebie, a nie za atakującego najeźdźcę. ‎

‎Jestem ‎‎wirusologiem‎‎, który bada pojawiające się wirusy i wirusy, które przeskoczyły ze zwierząt na ludzi, ‎‎takie jak SARS-CoV-2‎‎. Moja grupa badawcza śledzi transmisję i ewolucję SARS-CoV-2, oceniając zmiany w tym, jak dobrze warianty omikronu omijają układ odpornościowy i wywołują nasilenie choroby po zakażeniu nią.‎

Jak mierzy się zdolność przenoszenia wirusa w populacji?‎

‎Podstawowa liczba reprodukcyjna, R0‎‎ – wymawiane "R-naught" – ‎‎mierzy zdolność przenoszenia wirusa‎‎ w jeszcze niezakażonej populacji.‎

‎Gdy część osób w populacji staje się odporna z powodu wcześniejszego zakażenia lub szczepienia, do pomiaru zdolności przenoszenia wirusa epidemiolodzy używają terminu ‎‎”efektywna liczba reprodukcyjna”‎‎, nazywana Re lub Rt,. Szacuje się, że Re wariantu omikrona jest ‎‎2,5 razy wyższe‎‎ niż wariantu delta. Ta zwiększona zdolność przenoszenia najprawdopodobniej pomogła omikronowi prześcignąć deltę i stać się dominującym wariantem. ‎

‎Ważniejsze pytanie brzmi zatem, co napędza ewolucję podlinii omikronowych? Odpowiedzią na to jest dobrze znany proces zwany ‎‎doborem naturalnym‎‎. Dobór naturalny jest procesem ewolucyjnym, w którym cechy, które dają gatunkowi przewagę reprodukcyjną, są nadal przekazywane następnemu pokoleniu, podczas gdy cechy, które tego nie robią, są stopniowo redukowane. Ponieważ SARS-CoV-2 nadal krąży, dobór naturalny będzie sprzyjał mutacjom, które dają wirusowi największą przewagę w przetrwaniu.‎

Co sprawia, że omikron i jego odgałęzienia są tak podstępne w rozprzestrzenianiu się?‎

‎Kilka mechanizmów przyczynia się do zwiększonej zdolności przenoszenia wariantów SARS-CoV-2. Jednym z nich jest zdolność do ‎‎silniejszego wiązania się z receptorem ACE2‎‎, białkiem w organizmie, które przede wszystkim pomaga regulować ciśnienie krwi, ale może również pomóc SARS-CoV-2 wejść do komórek. Nowsze podlinie omikronów mają mutacje, które czynią je skuteczniejszymi w unikaniu ochronych przeciwciał, zachowując jednocześnie zdolność do skutecznego wiązania się z receptorami ACE2. Wariant BA.5 może ‎‎unikać przeciwciał‎‎ zarówno pochodzących ze szczepienia, jak i wcześniejszego zakażenia. ‎

‎Podlinie omikonów BA.4 i BA.5 mają kilka mutacji z wcześniejszymi podliniami omikronów, ale mają również trzy unikalne mutacje: ‎‎L452R, F486V,‎‎ lub brak mutacji ‎‎R493Q‎‎. Dwie pierwsze mutacje w białku kolca pomagają BA.5 uciec przed przeciwciałami. Ponadto mutacja L452R pomaga wirusowi ‎‎skuteczniej wiązać się z‎‎ błoną komórki gospodarza, co jest kluczową cechą związaną z tym jak ciężki jest przebieg choroby COVID-19.‎

Wariant BA.5 jest odpowiedzialny za dwie trzecie wszystkich obecnych przypadków COVID-19 w Stanach Zjednoczonych.‎

‎Podczas gdy inna mutacja w BA.5, F486V, może pomóc podlinii uciec od niektórych typów przeciwciał, to jednoczesnie może zmniejszyć jej zdolność do wiązania się z ACE2. Co uderzające, BA.5 wydaje się kompensować zmniejszoną siłę wiązania ACE2 poprzez inną mutację, rewersję R493Q, która, jak się uważa, ‎‎przywraca utracone powinowactwo do ACE2‎‎. Zdolność do skutecznego unikania odporności przy jednoczesnym zachowaniu zdolności do wiązania się z ACE2 mogła potencjalnie przyczynić się do szybkiego globalnego rozprzestrzeniania się BA.5. ‎

‎Oprócz tych mutacji unikających odporności, SARS-CoV-2 ewoluował, aby ‎‎ograniczyć wrodzoną odporność swoich gospodarzy - w tym przypadku ludzi‎‎. Wrodzona odporność jest pierwszą linią obrony organizmu przed inwazją patogenów, składającą się z białek przeciwwirusowych, które pomagają zwalczać wirusy. SARS-CoV-2 ma zdolność tłumienia aktywacji niektórych z tych kluczowych białek przeciwwirusowych, co oznacza, że jest w stanie skutecznie ominąć wiele mechanizmów obronnych organizmu. Wyjaśnia to rozprzestrzenianie się zakażeń wśród osób zaszczepionych lub wcześniej zakażonych.‎

‎Wrodzona odporność wywiera silny nacisk selekcyjny na SARS-CoV-2. Delta i omicron, dwa najnowsze i bardzo udane warianty SARS-CoV-2, ‎‎mają kilka mutacji‎‎, które mogą być kluczowe w pomaganiu wirusowi w naruszeniu wrodzonej odporności. Jednak naukowcy nie rozumieją jeszcze w pełni, jakie zmiany w BA.5 mogą na to pozwolić. ‎

Co dalej?‎

‎BA.5 nie będzie końcem rozgrywki. Ponieważ wirus nadal krąży, ten ewolucyjny trend prawdopodobnie doprowadzi do pojawienia się bardziej zakaźnych wariantów, które będą zdolne do omijania bariery immunologicznej. ‎

‎Chociaż trudno jest przewidzieć, jakie warianty pojawią się w następnej kolejności, my, naukowcy, nie możemy wykluczyć możliwości, że niektóre z tych wariantów mogą prowadzić do zwiększonego nasilenia choroby i wyższych wskaźników hospitalizacji. Ponieważ wirus nadal ewoluuje, większość ludzi ‎‎zachoruje na COVID-19 wiele razy‎‎ pomimo statusu szczepienia. Może to być mylące i frustrujące dla niektórych i może przyczynić się do wahania się przez szczepieniami. Dlatego ważne jest, aby uznać, że szczepionki ‎‎chronią przed ciężką chorobą i śmiercią‎‎, niekoniecznie przed zakażeniem.‎

‎Badania w ciągu ostatnich dwóch i pół roku pomogły naukowcom takim jak ja dowiedzieć się wiele o tym nowym wirusie. Jednak wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, ponieważ wirus nieustannie ewoluuje, a my próbujemy celować w stale poruszający się obiekt. Chociaż ‎‎aktualizacja szczepionek‎‎ w celu dopasowania do krążących wariantów jest opcją, to może nie być to praktycznie wykonalne w krótkim okresie, ponieważ wirus ewoluuje zbyt szybko. Szczepionki‎‎, które wytwarzają przeciwciała przeciwko szerokiej gamie wariantów SARS-CoV-2‎‎ i koktajl ‎‎szeroko zakrojonych terapii‎‎, w tym przeciwciał monoklonalnych i leków przeciwwirusowych, będą miały kluczowe znaczenie w walce z COVID-19.‎

________________________________________________________________
____________________________________________
____________


How the omicron subvariant BA.5 became a master of disguise –
and what it means for the current COVID-19 surge?

I did not think that I would return to the coronavirus topic after the hiatus of one and a half years. Unfortunately, the omicron BA.5 caught up with me in Alaska.

Sequence of events:
PCR test 24 hours before departure - negative result

Friday:
Uber to the airport / airport / plane / destination airport / Uber / hotel / walking around Seattle - shops, two restaurants, lookout tower / city train twice.

Saturday:
a minibus to the port, loading onto a ship in the company of 3,000 people and we are on our way. Restaurants, bars, elevators, corridors, passenger service offices - 1,200 masked crew members, 20% of passengers too; no one is coughing,

Sunday:
all day on the ship - as above and no one is coughing.

Monday:
in the afternoon we reach Juneau. Private car trip around the area, contact only with the driver. On the ship as above; no one is coughing.

Tuesday:
Skagway - a town of 1,200 souls, in which approximately 10,000 healthy tourists, covid tested negatively, are poured out of three ships at the same time. Shops, information points, town attractions, a bus around the city, testing local beer in a brewery, a three-hour tour in a train 100 years old > direction Klondike; however, we do not dig gold because the train turns around at the White Pass, some 670 km before the end of the route, and goes back to Skagway. Back to the ship, no one is coughing.

Wednesday:
Glacier Bay: full day on the ship, glacier bay fjords, afternoon mooring and a two-hour excursion at Icy Strait Point > cable car, nature and shopping, return to the ship; no one is coughing.

Thursday:
all day at sea, boat attractions; no one is coughing.

Friday:
as above; in the evening mooring in Victoria on Vancouver Island - I do not get off; no coughing around.

Saturday morning:
mooring in Seattle, 3,000 people leave the ship, and two other ships leave for the same building; airport bus, airport, plane, LA airport, home by Lyft. The first cough in the evening.

Sunday:
test for covid > positive.

A moment later, I stopped wondering who, where, and when sold me that nasty thing - I was out of commission with fever over 39 C.

Today I read the article "How the omicron subvariant BA.5 became a master of disguise - and what it means for the current COVID-19 surge" * in The Conversation and decided to share it with you. Read on and in the comments, give free rein to your playful thoughts on this subject - I will be highly obliged.

_________________________________________________

* This article is republished from The Conversation under a Creative Commons license. Read the original article.


 12 / 8 / 2026 POLSZCZYZNA Język polski jest ponoć jednym z najtrudniejszych języków na świecie. Najdobitniejszym dowodem na to wydaje mi si...