Posty

GRZECHOTNIK Z NADZIENIEM

Obraz
GRZECHOTNIK
Z NADZIENIEM


Jeśli tytuł zagrzechotał na waszych łączach neuronowych, to miło mi, bowiem jest szansa, że zajrzycie głębiej mimo, iż nie będzie to przepis na wężowinę jadowitą. 

Dawno, dawno temu
To, o czym chcę opowiedzieć, zdarzyło się wiosną lub wczesnym latem nieco ponad 1500 lat temu w pewnej jaskini w Teksasie. Cesarstwo Rzymskie zasadniczo już nie istniało, Słowianie szykowali się do zasiedlenia dorzecza Wisły i Odry, a Cedric właśnie kombinował jakby tu ustanowić Królestwo Wessex w Południowej Anglii. Wtedy to w rejonie Lower Pecos Canyonlands, w teksaskiej jaskini Conejo, pewien osobnik doznał ciśnienia na kiszki i postanowił sobie ulżyć. Jak czynili to zwyczajowo jego współplemieńcy, poszedł w boczną odnogę jaskini. Piętnaście stuleci później, grupa archeologów z Uniwersytetu Teksaskiego w Austin pobrała tysiąc z plusem koprolitów ludzkiego pochodzenia i nabożnie zapudłowała je na kilkadzisiąt lat w w magazynach, to jest do czasu gdy, całkiem współcześnie, doktor …

MATMA

Obraz
MATMA 101201230123401234501234560123456701234567801234567890


Właśnie wpadł mi w ręce 2317. numer Przekroju z 19 listopada 1989 roku. Na okładce cena 300 zł i kilka linijek nabazgrolonych matematycznych symboli, takich o których Stanisław Ulam powiada w przedmowie do swojej książki "Przygody matematyka": „Wciąż jest dla mnie źródłem nieustającego zdziwienia, że kilka znaków nagryzmolonych na tablicy lub na kartce papieru może zmienić bieg ludzkich spraw". Zacząłem kartkować niemal trzydziestoletni magazyn i już na piątej stronie trafiam na „Ludzką twarz matematyki”, artykuł który przedkładam poniżej in extenso, bowiem mimo upływu czasu treść nie straciła nic ze swojej świeżości. Tekst uzupełniam kilkoma zdaniami ciekawostek dotyczących matematyków, o których opowiadają autorzy, Krystyna Bochenek i Maciej Sablik.
LUDZKA TWARZ MATEMATYKI
Jakich splendorów może oczekiwać matematyk oprócz uznania ze strony wąskiej grupy swoich kolegów?Najwyższym wyróżnieniem jest Medal Fieldsa,…

WRÓG NIEZBĘDNY

Obraz
WRÓG NIEZBĘDNY

Kilka dni temu, przegladajac ofertę polskiej telewizji, natkąłem się na zupełnie nowy program TVP Kultura pod nazwą „Powidoki filozoficzne”, a konkretnie, jego bodajże trzeci odcinek, poświęcony niemieckiemu filozofowi i teoretykowi prawa o nazwisku Carl Schmitt. Pomijając jego osiągnięcia na niwie naukowej, był to człowiek intrygujący wielotorowo, choć nie wyłącznie z powodu dubeltowego ożenku z Serbkami, ekskomuniki z powodu bigamii i ochotniczego uczestnictwa w pierwszej wojnie śwatowej. Explodował niczym supernowa w czerwcu 1933 roku jako członek NSDAP z miesięcznym stażem, kiedy to został mianowany przez Göringa na stanowisko radcy państwowego, a wkrótce potem poproszony także o prezesowanie Związkowi Prawników Narodowo-Socjalistycznych i objecie jednej z katedr Uniwersytetu Berlińskigo. Wystarczyłoby na niejeden życiorys, ale w przypadku zażartego katolika Schmitta, ważnym zajęciem było także: uzasadnianie na łamach redagowanej przezeń Gazety Prawników Niemieckich

PASIECZNE OPOWIEŚCI

Obraz
PASIECZNE  OPOWIEŚCI



Późnym latem 2018 roku wybierałem się z mojego kalifornijskiego matecznika do Polski. Podzieliłem się tą wiadomością z przyjacielem z Meksyku, z którym łączy mnie Matka Karmicielka, w której pobieraliśmy identyczne nauki, kontynentalne braterstwo zachodniej półkuli, oraz podobne προβλήματα καρδιολογικής φύσης. Będziesz tam, to zajedź, proszę, do ‘Pasieki Wielonek’, powiedział. Było po drodze, zajechałem. Łatwo jednak nie poszło. GPS dostał czkawki – niedziela rano, chwila po mszy świętej, może dlatego...?
Patrzę, ktoś starszawy w nieskazitelnym garniturze idzie w moją stronę. O adres pytam, a on z miną ludowego mędrca rzecze, “panie ja tu się urodziłem, ale nie mam pojęcia, natomiast tam pod sklepem, znajdziesz pan pijaków, takich jak ja oczywiście, ale cwańszych, to oni panu powiedzą.” Na szczęście GPS nagle ożył, może usłyszał...? Zaparkowałem przed pasieką i w tym momencie zaczęła się moja pogłębiona przyjaźń z miododajnym, błonkoskrzydłym owadem.

Miód, żądło…

KLIMATYCZNY LAS

Obraz
KLIMATYCZNY  LAS

„Gdy przed ponad stu laty nadchodził fin de siecle współcześni dumni byli z mijającej belle epoque - pięknej epoki, jak ją nazywali. Optymizm i poczucie pewności siebie budziły wspaniałe osiągnięcia nauki i techniki: powszechne zastosowanie maszyny parowej, rozwój kolei, telegrafu, telefonu, czy ogromny postęp w dziedzinie medycyny, symbolizowany przez nazwisko Ludwika Pasteura. Imponująco rozkwitały wszystkie dziedziny kultury. Romantyzm, pozytywizm i modernizm ukształtowały oblicze literatury, malarstwa, architektury i rzeźby. Wyrazem dążeń i aspiracji społeczeństw były natomiast nowoczesne ruchy polityczne. Obok starszych - konserwatyzmu, liberalizmu, także i nowe - socjalizm, nacjonalizm oraz chrześcijańska demokracja, dawały w umacniających się systemach parlamentarnych możliwość wpływania coraz szerszym rzeszom ludności na politykę państw”. (źródło)
...
„Społeczeństwo fin de siecle'u mogło bez wątpienia odczuwać najgłębszą satysfakcję z osiągnięć dobiegające…